Praga budzi respekt

Koneser to nie tylko budynek, ale też pewien projekt społeczny, przed którym stoi ogromne wyzwanie – pośredniczenie między tym, co nowe oraz tym, co starsze.  Ostatnio czytałam teksty dotyczące gentryfikacji, czyli procesu, który prowadzi do wymiany mniej zamożnych mieszkanek i mieszkańców na tych o zasobniejszy portfelach. Jednym z elementów tego procesu jest powstanie przestrzeni dla kultury. Artyści i artystki są wtedy pionierami tych zmian społecznych. W analizach przemian społecznych Pragi Koneser pojawia się jako zagrożenie. Jako pierwszy krok do całkowitej zmiany charakteru dzielnicy i wypchnięcia jej obecnych mieszkanek i mieszkańców. Ale tak nie musi być – i tak być nie powinno. Wiele zależy od tego jaką politykę będą prowadzić władze miasta i władze dzielnicy. Na ile silnie będzie kładziony nacisk na zachowanie obecnego składu społecznego dzielnicy. Na ile silna będzie troska o to, żeby mieszkanki i mieszkańcy kamienic komunalnych wracali do swoich mieszkań po remontach, czy o to, żeby życie w dzielnicy nie było za drogie. Skład społeczny dzielnicy na pewno procentowo się zmieni, bo jest tutaj wiele pustostanów. Powstają też nowe inwestycje. Ale nie musi (a na pewno nie powinn) to prowadzić do wyrzucenia osób, które mieszkają na Pradze od lat czy pokoleń.
Na Koneserze spoczywa ciężar wzięcia odpowiedzialności za swoje otoczenie. Jest to silna, dynamicznie rozwijająca się instytucja, ale przede wszystkim bogatym sąsiad, od którego często oczekuje się więcej. Cieszę się, że Koneser włącza się w taki działania jak np. projekt Otwarta Ząbkowska. Mam też nadzieję, że tej współpracy między lokalną społecznością z roku na rok będzie coraz więcej. W końcu udany proces rewitalizacji potrzebuje świadomych społecznie prywatnych partnerów, którzy będą lokalnie inwestowali pieniądze i dawali dobry przykład innym. Publiczne pieniądze i działania publicznych instytucji nie wystarczą. – Joanna Erbel

Przeczytaj wywiad z Joanną Erbel na naszym blogu